sobota, 24 sierpnia 2013

R.1: Proroczy sen

"Szósty Zmysł Tamiji Roxvord"
Originał- T.1
___

Rozdział I - Proroczy sen

   Dochodząc do końca tunelu poczuła delikatny powiew wiatru. Zamykając oczy przystanęłai i odetchnęła z ulgą... Po chwili wróciła do poprzedniego stanu, stojąc prosto patrzała przed siebie. Jednak ta przyjemność nie trwała zbyt długo... Usłyszała wolanie dochodzące z tunelu:
-Tamija! Tamija! Wstawaj do szkoły!
-Już wstaję, wstaję...- odpowiedziała zaspana.
   Po dojściu do szkoły dziewczyna stała się centrum uwagi... Nie była normalną nastolatką jak inne dziewczyny z jej szkoły.
-Idzie ta cała Tamija...!
-Chyba raczej "Tamij"- zaśmiała się.
-Nie popłacz się Sarah...- wymówiła przechodząc obok nich.
   Sarah zaniemowila słysząc to, a potem oburzyła się padsząc na odchodzącą.
-Siema tami!- krzyknął jeden z chlopców.
-Cześć Sierra, cześć wam- usmiechnęła się.
-Sierra! Sierra!- podiegła Sarah.- Sierra wyjdziemy gdzieś wieczorem?
-Emm... Sor, ale już się umówiłem z kumplami...
-Taa... Więc papatki!
   Tamija zaśmiała się słysząc jej odzewkę. Potem rozpuściła włosy i stanęła przed nimi mowiąc:
-"... to papatki!..."- zaśmiała się znów i postawiła włosy jak zawsze.
-Dobre to było!- zaśmiał się jeden z chłopców.
-Idzie ktoś na stołówkę?
-Nie. Jem w domu.
-Ja mam swoje...
  Po ich rrozmowie Tamija zrobiła dziwną minę oznaczającą "Tsaa...". Po tym ziewnęła zmęczona już szkołą. W końcu grała wczoraj do drugiej nad ranem na playstation3 więc ma prawo być zmęczona... Ale tym razem przesadziła... Gdy dzwonek zadzwonił zerwała się krzycząc "DOM!!!". Ale stanęła, bo nie umówiła się dokladnie na spotkanie wieczorne.
-A o, której się spotkamy?
-Emm...? 17.00?
-Kiepsko... O tej porze idę na trening...
-Ech... No nic... Pójdziesz z nami kiedy indziej...
-Niestety...
   Po rozmowie rozeszli się do swoich domow. Tamija wyszła wcześniej, by rozgrzać się bardziej. Kiedy nauczyciel, a raczej trener wszedł na salę wszyscy stanęli.
-Witajcie drodzy uczniowie.
-Witam.- odezwała się Tamija stojąc na przodzie jak to zwykle robiła.
-Dzisiaj nauczymy się panować nad swoim gniewem. Do tego wykoszystamy swoje emocje i umiejętności.
   Wszyscy przytaknęli, w pewnym momęcie na plecach dziewczyny pojawił się znak. Nie wiadomo jak, kiedy(no przed chwilą no... Jesusie...) i dlaczego.
-Tamija? Czy robiłaś ostatnio tatuaż?
-Nie... A co?
-Zobacz w lustrze swoje plecy...
   Tamija odwróciła głowę, a w lustrze zauważyła urywki znaku na plecach(na dupie -,-). Przełknęła ślinę zalegającą w ustach głośno.
-Coś nie tak Tamija?
-Nie... Mogę iść do toalety trenerze?
-Tak idź.
   Wybiegła z sali jak szalona. Po chwili wróciła zmęczona i słaba.
-Mogę się zwolnić?
-Jeśli się źle czujesz to oczywiscie...- odparł trener.(Damn it! Czemu w mojej szkole nie ma takiego nauczyciela?)
-Dziękuję...- odpowiedziała słaba i wyszła.
   Przebierając się usłyszała dziwny głos dochodzący od strony drzwi. Odwróciła się poważna i zapytała:
-Kim jesteś i czego ode mnie chcesz?
-Jestem tobą...
-Niemożliwe.
-A jednak... Spójrz w lustro moja droga...
   Spojrzała w lustro i zobaczyła siebie... Ale nie taką zwykłą siebie tylko inną... W odbiciu wyglądała jak prawdziwa dziwczyna. Nie miała długich, szerokich spodni, ani też bluzy z kapturem... Miała ubraną spudniczkę, krótką bluzkę na ramionczkach i rozpuszczone włosy...
-To nie mogę być ja... Ja się tak wyzywająco nie ubieram...!
-Niestety tak będziesz wyglądała... Ten sen ubiegłej nocy, był to sen proroczy.
-Proroczy... Nie ma czegoś takiego!
-A jednak. Znamie na twoich(FTW? Najpierw tatuaż, a teraz znamię? -,-) plecach to już co innego... Jesteś wybranką...
-Wybranką?
-Zdażyło się coś dziwnego w ostatnich dniach?
-Tak jakby... Ale...- już nie dokończyła i wyszła.
   Dochodząc dodomu zmenczona już wszystkim zobaczyła przed oczami białe światło. Po chwii odcknęła się i ruszyła dalej. Wchodząc na taras zbużyła włosy(WTF? xD) i rdzą pomalowała oko co wygladało jakby była pobita.
-Cześć mamo...
-Witaj Tami.
   Gdy matka Tamiji spojrzała na nią dech w piersiach jej się zatrzymał, a ta patrzyła na nią jak zamurowna.(Kolejne zdanie bez najmniejszego sensu...)
-Co Ci się stało!?(PU! PU! Znaki są w złej kolejności!)
-Zostałam pobita...(Ach, te przepiękne trzy kropki...)
-Matko boska! Chodź do domu!
   Tamija weszła do domu, a potem pobiegła do pokoju i upadła na łóżko ciężko. Patrząc w sufit myślała o swoim śnie. Co znaczy tunel? O co chodzi z wybranką? Czy to co mówił wytwór jej wyobraźni to prawda? Te pytania były jej nieznane... (No przecie je sobie kur.a zadała, więc jak mogą jej być nie znane?!) Wszystko było dziwne... Ona sama taka była... Nie rozumiał jej nikt poza Sierrą i innymi (chłopakami). Była inna... I tego właśnie nie rozumiała.
-Muszę zobaczyć co znaczy "proroczy sen"- wstała i zamknęła drzwi na klucz, a potem usiadła zabierając laptopa i kładąc go na kolana.- To tak... "Proroczy sen jest snem, który niebawem się spełni w prawdziwym życiu. Przepowiada  przyszłe zdażenia osoby, która go miała." Gupota jak nie wiem co!
-Tamija! Kolacja!
-Dziękuję, ale nie jestem głodna...!
-No dobrze...
   Tamija miała bezsenną noc, przewracając się z boku na bok myślała o wszystkim pokolei. Gdy zadzwonił budzik ocknęła się lekko wystraszona.
-Już 5.00!?- krzyknęła...- Eh... Odpuszczę sobie dziś.
-Tamija! Dzisiaj zostajesz w domu!
-Ulzyło mi...
   Dziewczyna odetchnęła z ulgą słysząc słowa głowy rodziny. Potem położyła się wygodnie i zasnęla.

(WOW O.O Dwie spacje!)

   W szkole:
-Sierra Rasi.
-Jestem
-Tamija Roxvord?
-Nie ma panie psorze...
-Dziwne... Wczoraj była?
-Tak.
-No dobrze... Zaczynamy lekcje.
-W końcu... Sierra tylko dla mnie... Ah... Umowię się z nim... Na pewno się zgodzi- powiedziała Sarah patrząc na chłopaka siedzącego przed nią.
-Sarah! Sarah! Sarah!
-Tak!?
-Coś nie tak?
-Nie, nie... Wszytsko w porządku...
-Więc słuchaj...
   W domu Tamiji panowała niezmierna cisza. Nie było słychać nawet wiatru. Śpiąca dziewczyna słyszała tylko szepty dochądzące z nikąd... "Wybranka się zrodzi z dziedzicy natury(Co to do cholery jest "dziedzica natury"?). Zostanie na ziemi, by kończyć wojny, jej sen proroczy zostanie spełniony... Ucieknie od ojca słońca płomiennego i zniknie w przestworzach..." tu slowa się urywały... A młodą Tamiję co noc nękał ten sen...
-Tamija... Tamija! Tamija!! Chyba nie slyszy...- zleciał z parapetu na poduszkę.- TAMIJA!!!!!!!
-Co z nowu!?
-Wstawaj cholera!
-Kto ty?!
-Jestem Blue Bird...
-Aha... Tak, tak... Dobra spadaj, bo jestem śpiąca!
-I żadnej reakcji tak!? Nawet nie zdziwiło cię to, że jestem "wróblem"!
-CO!!?- zerwała się i usiadła.
-Tak...
-No to już przesada! Jak jesteś ptakiem to nie powinnam cię rozumieć!
-Problem... Rozumiesz zwierzęta.(Jest wybranką, uczy się karate, rozumie zwierzęta, ma "super" moce. Normalnie Mary Sue!)
-Taa... Dobra, a teraz... NARA!- zabrała go do ręki i rzuciła delikatnie przez okno zamykając je z trzaskiem,
-No dzięki wielkie wiesz!?
-Tak, tak, tak... Zjerzdżaj!- zasunęła roletę i poszła spać. Miała mętlik w głowie po całym dniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz